Łączna liczba wyświetleń

25 czerwca 2021

19. PRZEPAŚĆ



W ostatnim czasie poznaję wiele nowych osób. Zmiana otoczenia, nowa praca, odświeżanie starych znajomości. Dużo się dzieje. Dużo się dzieje w sensie pozytywnym. Organizm reaguje na to wszystko: normalny sen, apetyt, dobre samopoczucie, siły przez cały dzień, motywacja do życia. Czy mnie to cieszy? - niesamowicie. Przekonuję się każdego dnia, że moja decyzja była słuszna. Nie muszę o tym nikogo przekonywać - tego już też się nauczyłem. Nie muszę też nikomu się tłumaczyć i przyjmować na siebie ciężaru rozżalonych spojrzeń. Mędrców i nauczycieli dookoła będzie zawsze pełno, a tych gotowych pomóc... niewielu.

Gdziekolwiek się nie obrócisz jesteś postrzegany jako ważny. Będą w zniecierpliwieniu oczekiwać, posadzą blisko gospodarzy, szczerząc zęby niewinnie zażartują, poproszą o krótką przemowę, zaznaczą moment twojego wyjścia. Ksiądz to nie byle kto - i nie zawsze wynika to z wiary otoczenia w moc sakramentu kapłaństwa. Niektórzy nie wyobrażają sobie, żeby cię nie było na ich uroczystości. Ty podnosisz jej prestiż. Czasem będziesz gdzieś delegowany przez proboszcza, żeby koloratką dopełnić przekroju lokalnego społeczeństwa. Przywita się z tobą prezydent miasta, podchodzić będą kolejne osoby, których nazwiska i wygląd niewiele ci mówi. Jesteś przedstawicielem. Takie uczestnictwo w oficjalnym życiu miasta może przynieść wiele korzyści. Będziesz miał "wejścia" do ważnych osób, załatwisz coś dla parafii, ktoś przepchnie twój wniosek w urzędzie. Znajomości - nic więcej. 

Zauważasz jednak niebezpieczeństwo takiego środowiska. Ze względu na realne korzyści płynące z tych znajomości, będziesz robił wszystko, cokolwiek będą chcieli (albo przynajmniej wiele). Poznasz proboszcza, który "układa się" z władzą tylko po to, żeby zasponosorowali mu przygotowanie terenu pod cmentarz parafialny, z którego później on będzie czerpał korzyści. Inny przedsiębiorca pod koloratką będzie się czołgał przed prezydentem, żeby ten - choć niewierzący - uświetnił swoją obecnością odpust parafialny. Jeszcze inny minie szybkim krokiem parafian, żeby dotrzeć do lokalnego radnego, który od święta pojawił się w kościele. Te same obrazki zobaczysz w telewizji. Raz władza bije brawo hierarchom, a za chwilę hierarchowie biją brawo władzy. Rzygać się chce. 

Od niektórych słyszysz, że mają "dosyć polityki w Kościele". Odpowiadzasz szybko, pytając: "Czy na moich kazaniach mówię cokolwiek o polityce?". Nie, nie mówiłeś nigdy. Większość księży, których znasz, też nigdy nie poruszyło tego tematu. Spoglądasz jednak szerzej i kiedy dostrzegasz to, co się dzieje... rozumiesz wszelkie głosy oburzenia. "Przychodzimy na Mszę, żeby po całym tygodniu, gonitwy w pracy, przepychanek politycznych po prostu odpocząć, a tu... znowu polityka!". Nie bronisz już nikogo, ale wyrażasz żal i własne oburzenie takimi sytuacjami.

Kolejne głosy niezgody na politykowanie, agitacje w kościele są coraz głośniejsze. Widzisz to w internecie, w telewizji. Kiedyś autorzy takich sprzeciwów pozostawali anonimowi, a dzisiaj nie boją się pokazać twarzy. Nie chcą takiego Kościoła. Są zażenowani Jędraszewskim wzywającym do dziękowania za Kaczyńskich; zniesmaczeni sołtysem Głodziem, ukaranym przez Watykan, mającym w nosie Kodeks Prawa Kanonicznego. Dziwią się, że z ambon ciągle przemawiają politycy - zarówno w małych parafiach, jak i na samej Jasnej Górze. Pytają, dlaczego nikt nic z tym nie robi? Czy naprawdę czeka nasz wszystkich "samozaoranie"?! Czy nikt nie widzi, że jest źle? Dlaczego hierarchowie chętnie wypowiadają się na różne aktualne tematy, a milczą, kiedy sprawa dotyczy kogoś z nich?

Tu musiałbyś zacząć kolejny rozdział, który będzie traktował o przekonaniu wyrażonym w stwierdzeniach: "to my mamy pełnię i wiemy najlepiej", "wszyscy poza Kościołem są nieszczęśliwi i przede wszystkim źli", "człowiek niewierzący jest wybrakowany", "kto nie myśli jak my, jest przeciwko nam" itd. W tym rozdziale znalazłyby się słowa o tym, że "terapia psychologiczna jest zagrożeniem dla sakramanetu spowiedzi", "tęczowa zaraza", czy inne mądrości, które padają z ambon kościołów, a nie mają niczego wspólnego z Ewangelią. Tutaj też pojawiłby się przykład ubogiego biznesmana z Torunia, pałaców budowanych na księżowską emeryturę i znowu tak dalej... 

Aha, jeszcze jedno. Usłyszysz, że "poza kapłaństwem nie dasz sobie rady", "wrócisz za rok z podkulonym ogonem", "będziesz nieszczęśliwy". Hmm... coś w tym jest. Na razie ledwo wiążesz koniec z końcem. Nie stać cię na dalekie wakacje, a każdy litr benzyny jest na wagę złota. Stałeś się szperaczem w supermarketach, żeby odszukać najlepsze promocje. Da się przeżyć za niewielkie pieniądze! Naprawdę nie jest źle. Dookoła wielu, którzy się troszczą. Kochająca rodzina, wspaniali przyjaciele, ale też ci, którzy od tak napiszą w interecie, bo przeczytali bloga. Ktoś podrzuci gołąbki, zabierze na kawę, czy piwo, wyrwie na spacer z moczeniem nóg w stawie. Inny da ci kartę podarunkową, żebyś sobie garnki i talerze kupił. I choć nie pójdziesz na Mszę do kościoła, z modlitwą ci jakoś w ostatnim czasie trudniej, to czujesz w tym wszystkim rękę Pana Boga, który przez nich się o ciebie troszczy.

Wiem, że blog czytają też ci, którzy się do mnie już nie odezwą. Są zgorszeni, święcie oburzeni, albo po prostu twierdzą, że nie powinienem tego wszystkiego opisywać. Szczerze? Możecie nadal tkwić w swojej pełnej komfortu bańce. Dalej ignorancko machajcie ręką i powtarzajcie łatwo, że Pan Bóg sobie z wszystkim poradzi. Tylko proszę o jedno. Nigdy w imię Boga nie krzywdzcie drugiego nazywając go "zdrajcą", "niewiernym", "Judaszem", "zarazą", "bezbożnikiem", "ideologią", "chołotą"... (i tu wklej inne pełne miłości wzajemnej określenia płynące od hierarchów, aż po zwykłych katolików). Zanim kogoś ocenisz, najpierw poznaj go jako człowieka - nie jako księdza, siostrę zakonną, urzędnika, ekspedientkę. Człowiek.

Ecce homo.

4 komentarze:

  1. > nowa praca

    O, super! Gratulacje :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dasz radę "poza" kapłaństwem. Jestem żoną "eksa" od 13 lat i wiem, że On Was (nas!) nigdy nie opuszcza. Trzymaj się! Ania-Alba
    www.cienistadolina.pl

    OdpowiedzUsuń
  3. Ale piszesz prawdziwie, 👍

    OdpowiedzUsuń

Wszystkie posty