Łączna liczba wyświetleń

11 maja 2021

1. BYŁEM KSIĘDZEM



Każdego dnia budzik dzwoni o 8.30. Budzę się, wstaję z łożka, czasem zrobię 100 pompek w czterech seriach po 25, martwy robak, wreszcie szybka toaleta, kawa, śniadanie i rozpoczynam maraton: pracuj.pl, praca.pl, linkedIn, olx. Szukam pracy i mieszkania. Setki, jak nie tysiące ofert mieni mi się w oczach. Z każdym łykiem kawy mam bardziej dosyć tak rozpoczętego dnia. Acha, byłbym zapomniał... jeszcze półtorej tabletki escitilu. Muszę popić wodą. Ta drobinka przepisana przez psychiatrę ratuje każdy mój dzień i sprawia, że jestem go w stanie przeżyć w neutralnym nastroju. Czasem jest lepiej, a czasem gorzej, ale nie popadam w skrajności. Trochę to wszystko trwa. Potem może jakaś książka, film i tak dalej...

Każdego dnia uczę się na nowo żyć w świecie, który kilka lat temu zostawiłem, wstępując do seminarium. Uczę się, że wszystko kosztuje, że nie wystarczy tylko pięknie mówić, czy pobożnie składać ręce. Nie żałuję przeszłości, ale przyjąłem już do wiadomości, że studia z teologii pastoralnej nie pomogą mi przeżyć poza parafią, bez sutanny. Staję więc codziennie przed światem, który pożąda ludzi wykształconych, doświadczonych, znających każdy temat. To mnie serdecznie dobija. Zaciskam lekko kąciki ust w skrzywionym uśmiechu, daję sobie kolejną szansę. Uczę się tego, że nikt za mnie nie posprząta, nikt nie ugotuje, że nikt nie otworzy drzwi, kiedy zadzwoni dzwonek. Trzeba pójść na pocztę, odwiedzić sklep. Wcześniej ktoś robił to za "Bóg zapłać!". 

Każdego dnia słyszę nowe teorie na swój temat. Najpopularniejsze scenariusze to te, że "mieszka z kobietą i ma dziecko", "pewnie coś nabroił i biskup go wyrzucił", albo "ma faceta i dla niego zrezygnował". Gadają sąsiedzi, gadają znajomi, gadają księża. Wszyscy nagle wykazują wielką troskę, żeby zdobyć choćby odrobinę informacji na mój temat, by wiedzieć "dlaczego?!". Czegokolwiek bym nie zrobił, nie powiedział - zawsze będzie to za mało, bo każdy sobie "coś" dopowie. Ignoruję więc, blokuję, nie rozmawiam. Wielu mówi, że to słabe. Dla mnie to szczyt mocy - umieć postawić granicę. Odcinam od siebie ludzi toksycznych, obecnych tylko w chwilach, kiedy to oni czegoś potrzebują. 

Każdego dnia utwierdzam się w tym, że kilka miesięcy temu podjąłem słuszną decyzję. Zawalczyłem o siebie i walczę dalej, chociąż jest bardzo trudno. Psycholog, psychiatra, wsparcie rodziny i przyjaciół. Wreszcie ten moment pakowania wszystkiego, stanięcie twarzą w twarz z biskupem, moment prawdy i wyjazd do domu. W szkole L4. Kiedy inni zarzucają mi brak wiary, tchórzostwo i niewierność, nie próbuję im niczego tłumaczyć. Może czasami coś powiem w przypływie emocji, tak na "odwal się", ale nie mam siły na wywody, już nie...

Każdego dnia przypominam sobie, że to Bóg będzie moim sędzią. Wierzę - i tak też głosiłem - że jest Miłosiernym. Że choćby własna matka zapomniała o mnie, to On nigdy nie zapomni. Wierzę w Niego całym sercem i choć ciężko mi się dzisiaj modlić, każdego dnia proszę Go o siłę, żebym nie bał się żyć. Proszę Go dla moich najbliższych, żeby nie spotykały ich przykrości z mojego powodu. Modlę się do Niego i proszę za moich przyjciół, których krzywdzę słowami i postępowaniem, bo naprawdę nie wiem, jak żyć. Nie wiem, jak żyć.

Każdego dnia siadam wieczorem w fotelu i zastanawiam się, co dalej? Czasem tak siedzę w ciemności i popłaczę. Czasem by się nie zastanawiać, biorę do ręki książkę i wchodzę w cudze historie. Czasem po prostu - już z bezsilności - biorę tabletkę i odliczam "jeszcze pół godziny i zaczenie działać". Ścielę łóżko, wyłączam przesył danych w telefonie i kładę się. Teraz już zasnę, na pewno. 

Dziś postanowiłem, że będę pisał blog. Nie będę robił tego dla sławy, czy oklasków. Nie wiem nawet, czy to co będę pisał, będzie się nadawało do czytania. Pisząc na nowo wszystko przeżywam i jest to dla mnie pewnego rodzaju terapia. Myślę, że czas "bycia księdzem" wiele mi pokazał, nauczył i otworzył oczy. Z tej perspektywy chcę tutaj pisać, a Ciebie zapraszam do zaglądania na ten blog.

9 komentarzy:

  1. Dobry pomysł z tym blogiem, obstawiam, że bardzo w tej sytuacji pomoże !
    Dobrze też, że to była dobra decyzja.
    Trzeba żyć tak, żeby zrobić coś dobrego dla innych, a jednocześnie nie dać się nabić w butelkę oszustom, których niestety jest wokół sporo.

    OdpowiedzUsuń
  2. nie tylko blog, ale może i książka wyjdzie! Powodzenia ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak. Zdecydowanie ksiazka. Jestem za:) Bardzo dobry jezyk. Swietnie sie czyta, czekajac na kolejne... W Panu Bogu sciskam. Chce pamietac w modliwie. Na nowe, dobre zycie - Amen. Z twoja wrazliwoscia, swiat tylko bedzie pieknial, bo wniesiesz wiele dobra w zycie drugiego czlowieka.

      Usuń
  3. Blog to bardzo fajna forma uzewnętrznia się, forma autoterapii, która pozwala poukładać myśli. Sądzę, że Twoje wpisy pomogą Tobie oraz innym w jakiś sposób. Czytając ten pierwszy wpis oraz wpis 8. i 9.(jak na razie) widzę jaka uczuciowość, delikatność i refleksyjność przelewa się przez Ciebie. Mimo, że Cię nie znam, ale cieszę się, że podjąłeś taki wybór. Że postanowiłeś zawalczyć o siebie.

    OdpowiedzUsuń
  4. Trzymaj się bardzo mocno. Blog to bardzo dobry pomysł. Cieszę się, że zawalczyłeś o siebie. To, że Bóg jest z Tobą, jest dla mnie pewne.

    OdpowiedzUsuń
  5. Wspomagam Cie w moich myslach!

    OdpowiedzUsuń
  6. Powodzenia w szukaniu dobrej pracy. Jeśli dobrze czujesz się przy komputerze oraz z j.angielskim, być może warto rozważyć zdobycie umiejętności np. testera oprogramowania? Ja sama przeszłam ścieżkę od politologa do programistki frontendu. Wielu moich kolegów lub koleżanek w pracy ma wykształcenie humanistyczne, a pracują jako testerzy lub czasem programiści. Na udemy . com można znaleźć dużo kursów z software testing lub nawet po polsku, z testowania oprogramowania. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ile lat byłeś kapłanem zanim pojąłeś decyzje o odejściu i czy była to ciężka decyzja?

    OdpowiedzUsuń

Wszystkie posty