Łączna liczba wyświetleń

5 czerwca 2021

15. LUD



Ostatnio bardzo mocno pracuje we mnie obraz Jezusa wjeżdżającego wśród radości i okrzyków do Jerozolimy. Z daleka słychać okrzyki - "Hosanna!". Palmy wzniesione są wysoko, a kopytka oślęcia nieporadnie kroczą po drodze usłanej płaszczami. Tak wita się Króla. Zaraz potem ten sam Król otrzymuje cierniową koronę, trzcinę i szarłatny płaszcz. Radość przemienia się w kpinę, chwała w szyderstwo. Zamiast palm i płaszczów pod nogi padają ślina i obelgi. Jezus niesiony jest nie na grzbiecie pokornego osiołka, ale na fali kłamst i okrzyków - "Ukrzyżuj!". 

Ci sami ludzie, ten sam Król. Co poszło nie tak?

Wiesz, że nie wszyscy cię znają. Ktoś obserwuje twój jeden, czy drugi profil w mediach społecznościowych. Polajkuje post, skomentuje zdjęcie. Zajrzy na chwilę do twojego świata. Będą tacy, którzy z ukrycia podglądają twoją działalność i zareagują tylko wtedy, kiedy powinie ci się noga. Nawet nie będziesz wiedział, kto to taki. Ci sami ludzie będą przyklaskiwać, ci sami będą tworzyć plotki. Na jakiś czas będą się czuli właścicielami tego, co publikujesz. W swoich głowach postawią wymagania i żądać będą ich realizacji. Wiesz, że to normalne, bo tak skonstruowany jest świat. Nie chcesz się jednak z tym zgodzić. Boleśnie odczuwasz każdego dnia, że nie ma niczego gorszego niż nieprawda i tworzone na twój temat historie.

Zaczynasz się więc zastanawiać, dlaczego ludzie to robią? Dlaczego twoi bliscy w sklepie, u fryzjera muszą słuchać, że "ten ksiądz już nie jest księdzem, bo ma kobietę i dziecko". Oczywiście w tym czasie padają imiona i nazwiska, wszelkie szczegóły, o których nawet sam nie wiesz. Słuchasz kolejnych takich opowiastek na swój temat i włos się jeży. Jak ci, którzy przed chwilą wręczali ci kwiaty na prymicjach, mogą wygadywać takie rzeczy?! Dlaczego to robią? Komu ma to wszystko pomóc? Lokalni diagności każdego twojego problemu będą bacznie przyglądać się każdemu twojemu krokowi. Zauważą wszystko. 

Z kimkolwiek pojawisz się w przestrzeni publicznej, a dostrzegą to ci, którzy cię znają, bądź pewien, że od tej chwili "masz chłopaka", "masz dziewczynę". Z całą pewnością właśnie ten kontakt był przyczyną twojego odejścia! Inną rzeczą pozostaje obrzydliwy stalking w internecie. Przeglądanie konta na Facebooku, czy Instagramie to norma. Dowiesz się, że kleryk, z którym prowadziłeś kilka lat temu pielgrzymkę, jest twoim chłopakiem. Dlaczego? Bo masz z nim zdjęcie i zajmowałeś wspólny pokój na wspomnianym wyjeździe. Trzymasz dziecko? To na 100% twoje! Te niestworzone historie powstają na pstryknięcie palców. Żyją swoim życiem. Ich twórcy w niedzielę zajmą kolejne ławki w kościołach albo - co gorsza - sedilia w prezbiterium. Będą pouczać naokoło o prawym życiu, podczas gdy sami żyją w świecie nieprawdy i - często - absurdów. Wszystko podszyte będzie religijnością zbudowaną na "trzeba", "należy", "nie wolno". W tej religijności nie ma miejsca dla człowieka i jego codziennych, trudnych decyzji. Możesz być pewien, że loklany plotkarski sanhedryn oceni wszystko i wyda jedyny słuszy wyrok. 

Plotki krążą i ranią. Na kazaniu usłyszysz o rozerwanej na wietrze poduszce z pierzem. Choćbyś chciał - nie ograniesz, nie pozbierasz. Tak też plotki żyją swoim życiem. Chociaż ty się nimi nie przejmujesz, to cierpią twoi bliscy. Chociaż ty jesteś wszystkiemu winien, to oni obrywają. To niesamowicie trudne doświadcznie, kiedy wiesz, że ludzie bardziej żyją twoim, niż swoim życiem. Że (dosłownie) codziennie planują twój dzien i cały tydzień, że widząc cię w ogródku, są w stanie określić całe twoje życie, nawet seksualne! 

Tak, to zabawne, ale to śmiech przez łzy. Pokazuje, jak od dwóch tysięcy lat nie zmieniło się praktycznie nic. Ci, którzy wołają "Hosanna!", za chwilę będą krzyczeć: "Ukrzyżuj!". Dlaczego? Bo tak "ktoś" powiedział - psychologia tłumu. Wysuwane są więc kolejne żądania publicznych deklaracji. Komu i po co są potrzebne? Przecież i tak nie jesteś istotny w ich życiu. Gdybyś był dla nich naprawdę ważny - a oni dla ciebie - to nie trzeba by niczego tłumaczyć. Wiedzieliby wszystko, bo bliscy (jeśli są naprawdę bliskimi) interesują się przez cały czas. Ci, którzy jedynie zaistnieli w twoim życiu, będą budzić się na każdy błysk nowej informacji na twój temat. No cóż.

Life is brutal

2 komentarze:

  1. Kolejny świetny wpis. Nie zgodziłabym się tylko z jednym zdaniem: "Chociaż ty jesteś wszystkiemu winien, to oni obrywają."
    A to dlatego, że nie jesteś niczemu winien. To była twoja decyzja, do której miałeś prawo.
    Nie tylko w kościele, ale w ogóle w ludziach jest taka a nie inna mentalność. Cokolwiek byś nie zrobił - plotki by były. Czy byś został w kapłaństwie, czy nie.
    Nigdy się ludziom nie dogodzi - stety/niestety. Zależy jak patrzeć.

    Ludzie niestety nie są jeszcze aż tak świadomi psychiki i czynników, które wpływają na nasze decyzje. To nigdy nie jest jedna rzecz, która sprawia, że z czegoś rezygnujemy, że nagle zmieniamy życie o 180 stopni.

    Ludzie teraz gadają, ale wierzę, że nadejdzie moment kiedy im się znudzi już gadanie o księdzu, który już nie jest księdzem.
    Wierzę, że Ty i Twoi bliscy będziecie mogli żyć swoim życiem, a ludzie przestaną gadać. Każda "sensacja" kiedyś się nudzi.
    Trzymaj się ciepło!

    OdpowiedzUsuń

Wszystkie posty